Najnowsza…
Brendon otworzył drzwi kluczem i wszedł pierwszy, rzucając swoją torbę w kąt.
- Chodź – kiwnął zachęcająco głową. Audrey weszła do środka, nieśmiało się rozglądając. Nie chciała żeby wyszło na to, że lustruje jego dom, ale z drugiej strony, kto nie byłby ciekaw tego, jak mieszka Brendon Urie?
Było schludnie, całkiem przyjemnie ale jakoś tak… dziwnie.
Może to przez te jasne ściany.
Po chwili cała nieśmiałość jej minęła, tak szybko jak się pojawiła. Ruszyła za chłopakiem, jak się okazało w kierunku kuchni. Oparła się o ciemny, kuchenny blat i patrzyła na plecy chłopaka, gdy ten otwierał lodówkę. Co ją podkusiło, żeby tu przyjechać? Pewnie ciekawość.
- Chcesz coś do picia? – zapytał, wyrywając ją z tych jej przemyśleń.
- Mhm, może być zwykła woda – mruknęła. Podał jej szklankę z wodą a sam złapał za butelkę piwa i pociągnął łyk, odwracając się do niej przodem. To była głupia sytuacja, co najmniej niezręczna. Miała coś powiedzieć? A może lepiej, żeby to on się pierwszy odezwał?
Oboje byli zmęczeni podróżą i to zmęczenie odbijało się na ich twarzach. Upiła łyczek wody i odstawiła szklankę na blat, odwracając się bokiem do chłopaka. Nie potrafiła tak długo na niego patrzeć. Nadal miała mu za złe to wszystko a on najwidoczniej nie czuł się w ogóle winny. To ją raziło w nim. Czyżby był inni niż zawsze się jej wydawał? Na pewno nie był taki idealny, jak wszystkie jego fanki go widzą, to z całą pewnością mogła stwierdzić. Ale jeszcze niedawno sama była taką napaloną na niego małolatą. Nie był taki kryształowo czysty i dobry, miał swoje za uszami. Na przykład przygodny seks z dziewczynami, które potrąca samochodem na ulicy.
Uśmiechnęła się, nieznacznie unosząc kąciki ust, a na samo wspomnienie, jej policzki przybrały lekko różowy odcień, który sprawił, że jej twarz jeszcze bardziej wydawała się być twarzą dziecka. Już taka była jej uroda, że miała takie delikatne rysy. (więcej…)

































