Wywiad z Panic! przeprowadzony przez magazyn Kerrang!
Minęło trochę czasu…
Brendon Urie (wokal): – Tak, minęło. Mnie i Spencerowi (perkusiście) zajęło rok aby wymyśleć co zrobimy po tym rozłamie w zespole ( gitarzysta Ryan Ross i basista Jon Walker opuścili zespół w 2009 aby utworzyć inny, The Young Veins). Byliśmy zagubieni. Lecz ostatecznie uświadomiliśmy sobie, że ten zespół to teraz nasza dwójka i tego potrzebowaliśmy aby zacząć na nowo. Także przejąłem inicjatywę i zacząłem pisać.
Jak się czułeś po rozpadzie zespołu?
Myślę, że rozpad tworzył się przez parę miesięcy: byliśmy bardzo zmęczeni byciem w trasie, nie zgrywaliśmy się muzycznie i nie zgadzaliśmy się co do kierunku, w którym powinniśmy podążać. Graliśmy ze sobą codziennie przez cztery albo pięć lat i potrzebowaliśmy przerwy. Wciąż rozmawiamy i wciąż jesteśmy przyjaciółmi, ale myślę, że ten rozłam musiał się wydarzyć. To było pouczające doświadczenie, ale dla naszego dobra.
Ryan był głównym tekściarzem w zespole: Czy jego odejście sprawiło, że poczułeś presję?
Na pierwszy album ( A Fever You Can’t Sweat Out z 2005r) Ryan napisał wszystkie teksty, a muzykę napisaliśmy razem. Na drugim albumie Ryan miał więcej do powiedzenia odnośnie tego, jak powinna brzmieć piosenka, więc wraz z Jonem sami napisali kilka kawałków. To było trochę trudne i prawdopodobnie to był ten punkt, w którym powinniśmy zdać sobie sprawę z tego, że nie powinniśmy pisać ze sobą. Więc tak, ciężko było mi być głównym wokalistą, który musi pracować nad pomysłami stworzonymi przez innych ludzi i nie mając w nikim oparcia.
Poradziłeś sobie z tym?
To zawsze jest presja. Stworzyłem wcześniej dużo muzyki, ale nie byliśmy podekscytowani z tego powodu. Było ciężko. Lecz kontynuowałem. Nasz przyjaciel powiedział mi , że może ostatecznie dojdę do czegoś, jeśli będę próbował codziennie coś napisać, nie ważne co by to miało być. Tak też zrobiłem i słowa zaczęły napływać. Pisanie stało się dla mnie wielkim życiowym doświadczeniem. Spędziłem wiele czasu rozmyślając samotnie. To było jak terapia!
O czym pisałeś?
Zrozumiałem się wciąż jestem młody i nie muszę się zachowywać jakbym miał 40 lat. Byliśmy tacy młodzi, kiedy utworzyliśmy zespół. Czuliśmy, że musimy być tym, czym wszyscy chcą, abyśmy byli. Lecz nie o to chodziło. Napisałem sporo o tym uświadomieniu, i że nie muszę się przejmować tym, co myślą o mnie inni ludzie. Chciałem przestać być zamknięty, zacząć wyrażać uczucia i wypuścić płytę bez bycia zawstydzonym samym sobą.
Czy ten album jest bliższy pop-punkowi z waszej debiutanckiej płyty czy kaprysowi the beatles z drugiej?
To połączenie tych dwóch. Chcieliśmy zaprezentować to jacy teraz jesteśmy, nie chcieliśmy kopiować tego co zrobiliśmy wcześniej. Zajęliśmy się ze Spencerem syntezatorami i wygłupialiśmy się, bawiąc się nimi. Pracowaliśmy z Johnem Feldmann’em ( producentem) i mamy wiele różnych nowych brzmień wykorzystanych na albumie; mandoliny i wiele instrumentów strunowych. Więc w sumie byliśmy już wszędzie.
Czy boisz się, że ludzie mogą o was zapomnieć?
- Tak, definitywnie. Myślę o tym każdego dnia. Myślałem o tym nawet wtedy, kiedy wypuściliśmy drugi album. Myślę, że to mogło zrazić ludzi.
Nowy album jest jakby kontynuacją historii czy teraz jest to całkiem nowy zespół?
- Wydaje się, jakbyśmy byli całkiem nowym zespołem. To nowa era dla Panic! At The Disco.
